Zazdrość bogatości

Wiecie, jak to jest być bogatym? Ale tak obrzydliwie, obrzydliwie bogatym? No więc ja wiem.

Jeszcze niedawno nie wiedziałem. Uświadomiła mi to dopiero partia Razem, publikując kalkulator podatkowy, który pokazuje prognozowane zarobki netto i brutto wg obecnego systemu podatkowego i wg proponowanego przez Razem systemu progresywnego (tj. bardziej progresywnego niż obecnie).

Jak rozumiem ideę, obecnie „bogacze” zarabiają za dużo, i należy ich bardziej opodatkować, aby zmniejszyć obciążenie podatkowe dla reszty. Kim są owi bogacze? Otóż kwotą graniczną wg kalkulatora Razem jest 5166zł brutto. Jeśli zarabiacie chociaż złotówkę więcej, zostaniecie bardziej opodatkowani pod reżimem Razem, niż obecnie. Jako wiecie, ci obrzydliwi bogacze.

Jako informatyk pracujący w Warszawie zarabiałem ponad tę graniczną kwotę. Tak więc hura! Byłem obrzydliwym bogaczem! I nie zrozumcie mojego szydzenia źle: nie zastanawiałem się nad tym, czy kupić 3 plasterki salcesonu czy 4. Ale jakoś umknęły mi te szybkie samochody i lejący się szampan. To pewnie od tej czystej kolumbijskiej kokainy.

Zatrzymajmy się chwilę przy kwocie, która robi z nas bogacza. 5167 zł brutto. Wg wyliczeń kalkulatora, obecnie w kieszeni zostaje 3 667 zł. Wynajęcie kawalerki w Warszawie – nie za blisko centrum, ze średnim dojazdem: 1500zł. Jedzenie i chemia domowa – moje wyliczenia oscylują w okolicach 1200-1500zł. Zrobiłem „zakupy” w internetowym leclercu, zakładając 2 bułki z szynką na śniadanie rano, 2 wieczorem, 3 litry płynów (cola, sok, woda) dziennie, miesięczny zapas proszku, płynu do płukania itd. Do tego dodałem 20zł na obiad (np. na mieście). Nie wystarczy na restaurację, ale jakaś pizza czy chińczyk w pracy to mniej więcej ta kwota. Załóżmy, że ew. pracowe przekąski też się w tym mieszczą. Założę 1500zł – w końcu jesteśmy bogaci. Pizza z podwójnym serem, a co tam.

Zapłaciliśmy za wikt i opierunek – zostaje nam 667 złotych. Za to musimy opłacić inne rachunki. Za internet + komórkę zapłacimy około 150zł. Nie jest to opcja minimum (telefon na kartę i najtańszy internet bez telewizji), ale daleko temu od abonamentów z iPhonem i pełnego zestawu kanałów w TV.  Zostaje ~500zł. Musimy raz w tygodniu gdzieś wyjść, np. z dziewczyną czy chłopakiem. Albo ze znajomymi na piwo. Myślę, że takie wyjście to – płacąc tylko za siebie! – 50zł musi kosztować. To bilet do kina + cola z popcornem, albo 4-5 piw w pubie. 4 weekendy po 50zł to 200zł, zostaje nam 300zł w kieszeni. Trzeba kupić jakiś ciuch – nie zmieniamy garderoby co miesiąc (mimo, że jesteśmy BOGACI), więc powiedzmy, że jedna para spodni lub jedna koszula, lub paczka bielizny. Niecałe 100zł. Zaokrąglimy do pełnych stu, bo w końcu czasem trzeba kupić buty, kurtkę zimową itd. – Polska nie rozpieszcza klimatem. Zostało 200zł. 100zł to rata za sprzęt AGD/RTV/komputerowy. Czasem coś się zepsuje. Czasem coś trzeba wymienić. Myślę, że jak policzyć żywotność laptopa, tabletu, miksera itd. itp. to spokojnie taką kwotę w ogólnym rozrachunku rocznie wydamy. Prawdopodobnie więcej, ale nie chcę być oskarżonym o przesadę. Zostało sto złotych. Starczy na prezent – na pewno w każdym miesiącu jest okazja: urodziny kolegi, partnera, rodziców, a może zbliża się gwiazdka?

Tak więc zostajemy z niczym. I na wszystko co święte, mam nadzieję, że nasz bogacz nie pali papierosów. Musiałby chyba je szmuglować z Białorusi. Nasz bogacz za to nie ma żadnych oszczędności (bo skąd ma oszczędzić)? Nie jeździ też na wakacje. Nie chodzi na płatne zajęcia (np. kursy językowe). Nie ubiera się zbyt modnie, nie ma współczesnych gadżetów. Wiecie co? Na zachód od Polski takich ludzi nazywa się „najgorzej zarabiającymi”.

Partia Razem nazywa ich jednak bogaczami, którzy zarabiają tak dużo, że muszą zacząć się więcej dorzucać do wspólnej kasy. I ja wiem, że moje obliczenia dotyczą „tylko” Warszawy (w cudzysłowie, bo to w jednak miliony ludzi). I wiem, że ludzie przeżywają, za dużo mniej. Jak to robią? Ot, wynajmują nie kawalerkę, ale pokój. Albo pół pokoju. Piją herbatę (woda z kranu + torebka „Sagi” wychodzi tanio), jedzą tanie, kaloryczne jedzenie. Spędzają swój wolny czas gotując (gotowanie w domu w końcu jest tańsze). Chodzą latami w tych samych ubraniach, aż się nie rozpadną. Siedzą w domach, oglądając telewizję (bo na wyjście ze znajomymi ich nie stać). Jasne, da się. Ale czy to jest życie godne pozazdroszczenia? Czy obraz który przedstawiłem w poprzednich akapitach, to jest taki niewyobrażalny luksus, że należy już takich ludzi zacząć ściągać w dół?

Wnioski pozostawię do wyciągnięcia Wam. Zostawię Was tylko ze słowami hrabiego Aleksandra Fredry:

Socyalizm nierówności wszelkie prędko utrze,
Szlachtę powiesi jutro, nie szlachtę pojutrze.

Comments

comments

Posted in Polityka and tagged , , .

One Comment

  1. Pingback: Razem czy osobno? | Uważam se...

Dodaj komentarz